18.08.08 00:18 Age: 2 lat
Świadectwa z doby uwielbienia
Hania, Iwona i Agata opowiadają o tym, jak przeżywają doby uwielbienia (obecnie to już weekendy) w Kaliszu.
Hania:
Uwielbienie w Kaliszu jest dla mnie bardzo ważne. Mogę śmiało powiedzieć, że "uzależniłam" się od niego. Po prostu muszę tam pojechać. Za każdym razem - nawet jeśli nam nie wyjdzie :) - wracam "naładowana". Pomimo że mam codziennie społeczność z Tatą, jednak w tamtym miejscu jest coś szczególnego (podczas uwielbienia wszyscy wiemy, że to jest Osoba Najwyższego). Jeżdżę tam dla Boga, ale prawda jest taka, że to ja z tego korzystam - ja tego potrzebuję :)
Iwonka:
Dla mnie doba uwielbienia w Kaliszu to rewelacyjna sprawa. Marzy mi się taki dom modlitwy i uwielbienia non stop – 24/7 – aby każdy mógł wejść w dowolnym momencie i się podłączyć do uwielbienia, lub chociaż po nasiąkać Bożą obecnością.
Doby uwielbienia w Kaliszu przesunęły mnie w zupełnie inne miejsce. Pan Bóg usunął strach i wstyd przed wyjściem na scenę, dodał odwagi do ogłaszania jakim Wielkim i Cudownym Bogiem jest, a nawet przełamałam się, jeśli chodzi o śpiewanie do mikrofonu. W Kaliszu podczas doby uwielbienia odczuwam cudowną wolność do mówienia, śpiewania (również na językach) i tańczenia (z flagami lub bez). Takiej wolności nie odczuwałam wcześniej. Na przykład śpiewanie było dla mnie rzeczą nieosiągalną - wstydziłam się śpiewać, bo myślałam, że w ogóle nie mam głosu, fałszuję i tak dalej. Teraz jest zupełnie inaczej. Chętnie śpiewam, nawet jeśli jeszcze mi to nie wychodzi idealnie. Nauczyłam się dziękować Bogu za każdą najdrobniejszą rzecz, a Bóg daje mi nowe kroki do tańca i odkrywa nowe sposoby uwielbiania.
Oczywiście są i trudniejsze dni, kiedy jest trudno wejść w uwielbienie, ale uczę się, aby przełamywać takie rzeczy, a sesje w Kaliszu doskonale mi w tym pomagają. Patrząc z perspektywy czasu, widzę jakie niesamowite rzeczy uczynił we mnie Pan oraz jakich zmian dokonał.
Na koniec dodam, że nie wyobrażam sobie już miesiąca bez doby uwielbienia i bez uczestniczenia w sesji. Nawet dwugodzinna podróż do Kalisza na dwie godziny uwielbienia i powrót po sesji nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Choć wolałabym oczywiście móc być na całości, na pełnych 24h.
Agata:
Sesje uwielbienia w Kaliszu spowodowały duże zmiany w moim sposobie myślenia. Zawsze uważałam, że ja nie mam absolutnie żadnych zdolności muzycznych. Kiedy postanowiłam, że będę uczestniczyć w sesjach uwielbienia, Bóg coś we mnie zmienił. Pokazał mi, że potrafię się przełamać, że potrafię się tak otworzyć na Ducha Świętego, że praktycznie to On mnie prowadzi w tym uwielbieniu. Teraz właściwie śpiewam w każdym możliwym momencie. Bóg włożył we mnie chęć do rozwijania się w śpiewaniu, dlatego tu - we Wrocławiu zorganizowałyśmy sobie spotkania na których wspólnie uwielbiamy Boga. Dziedzina, która w moim życiu była praktycznie martwa ożyła teraz z ogromną mocą!