Polski
English
22.01.10 14:19 Wiek: 231 dn.

Targi niezwykłości

Kategoria: Świadectwo

 

Świadectwo mocy Bożej w trakcie trwania Targów Niezwykłości we Wrocławiu w październiku 2009 roku.

1.   Przyszła do jednego z naszych boksów kobieta. Twierdziła, że bardzo często śni, dzięki temu wiele razy wiedziała co się stanie. W snach przychodzą do niej postacie, które są bardzo przyjaźnie nastawione do niej. Odczytuje napisane dla niej informacje lub rozmawia z nimi. W jednym z nich postacie podały jej kartę z napisanym jej imieniem i panieńskim nazwiskiem. Ona sprostowała tę pomyłkę, że teraz już się tak nie nazywa, ale nosi nazwisko męża. Miała też sen w którym kilkoro z nich mówiło między sobą, że jest ona dla nich za mocna. Kilka razy zachęcaliśmy ją, aby opowiedziała jeden sen w całości. Po dłuższej chwili zdecydowała się na to. Śniła, że przyszła do niej postać, która na jej oczach zaczęła przemieniać się z pięknej w jeszcze piękniejszą. Była ona niezwykła, emanowała pozytywną energią i oczywiście rozmawiała z nią, udzielając jakiś wskazówek. Doskonale wiedzieliśmy kim są te „cudowne” postacie. Nie wiedzieliśmy tylko dlaczego i w jaki sposób tak delikatna  kobieta pootwierała drzwi do swej duszy, że wpuściła demony. Razem ze Sławkiem Hintc wprost zaczęliśmy jej mówić o świecie duchowym i o tym co najprawdopodobniej ją nawiedza i jakież było nasze zdziwienie, gdy ona powiedziała, że z pewnością się mylimy bo ona medytując zawsze prosi o ochronę przewodników duchowych i anioła stróża. Wszystko stało się jasne. Zachęcaliśmy ją do oddania życia Jezusowi Chrystusowi, jednak pani się bała, że wpadnie w szpony sekty.

My jako chrześcijanie tak wiele razy podchodzimy do modlitwy bardzo lekko nie zdając sobie sprawy czym nasz kochany Tata nas obdarzył, jaką broń Bóg włożył w nasze ręce i Kogo mamy za swoimi plecami. Ta kobieta mimo, że szła w inną stronę doskonale wiedziała, jak ma przystąpić do medytacji i nie traktowała jej jak nic nieznaczącego rytuału.  Zbierała owoce tego w swoim życiu. Jakież mogą być nasze gdy, zaczniemy traktować modlitwę poważnie.


2. Przyszła młoda dziewczyna, która twierdziła, że bardzo dużo śni. Zawsze śnią jej się zwierzęta, które nie żyją w rzeczywistości. Opowiedziała sen, który wydawał się jej śmieszny. Była na polu, nagle zobaczyła, ze w jej stronę biegnie rozszalałe stado dzikich, czarnych baranów. Bała się, że ja stratują. Nagle stado zatrzymało się, a do niej podszedł jeden z nich i mówi. Nie bój się my nie jesteśmy baranami tylko owcami. Przebrałyśmy się tylko za barany, żeby nas się bano, a nie żebyśmy my się bały. Sen się skończył. Nas ten sen nie rozśmieszył. Wręcz odwrotnie. Miałyśmy  wrażenie, że dziewczyna jest manipulowana, okłamywana i wykorzystywana. W taki sposób zaczęłyśmy jej interpretować ten sen. Były to jak najbardziej trafione wrażenia. Dziewczyna potwierdzała to swym wyrazem twarzy. Rozmawiając z nami niedomówieniami i ogólnikami, tak jakby nie chciała powiedzieć wszystkiego do końca.  Zaproponowałyśmy, że pomodlimy się o  nią. Na co ona odpowiedziała, że nie chce bo już tyle razy, różni ludzie to robili. Wyszła z namiotu. Siedziałyśmy prawie nieruchome razem z Anetką Chmurą nie mogąc ochłonąć po tym doświadczeniu. Gdy zaczęłyśmy się modlić o tę dziewczynę, do naszych serc przyszły takie słowa jak wykorzystywanie seksualne i aborcja. Nagle uświadomiłyśmy sobie, że dziewczyna wiedziała, że Bóg nam to objawi w czasie modlitwy, a jej będzie wstyd. Dlatego nie zdecydowała się na modlitwę.
To było ogromne doświadczenie. Bóg obnaża życie ludzkie, pokazuje je jak na dłoni. Można modlić się, przynosić człowieka przed Boży Tron nawet wtedy, gdy go fizycznie przy nas nie ma. Modlitwa nie zna ograniczeń. Gdy jest zanoszona z głębi naszego serca jest wysłuchana. Wierzę, ze ta młoda dziewczyna znajdzie ukojenie, uwolnienie i przebaczenie w Bogu.


3. Do namiotu, w którym modliliśmy się o uzdrowienie, przyszła młoda - ładna kobieta. Strach malował się na jej twarzy. Opowiedziała nam o swej chorobie. Chorowała na raka, była po dwóch chemioterapiach i dwóch operacjach. Bała się, że choroba powróci. Byłam dla niej żywym przykładem tego co może dokonać Bóg. Opowiedziałam jej o swej chorobie i uzdrowieniu, które nie było spowodowane farmakologicznie. Gdy to mówiłam widziałam, że wstępowała w jej życie nadzieja. Pozwoliła, pomodlić się o siebie. Duch Święty tak ja dotykał, że prawie spadła z krzesła. Wyszła pełna nadziei i podniesiona na duchu.
Czyż nasz Tata nie jest cudny? A każde nasze doświadczenie nawet najbardziej trudne i bolesne nie przynosi błogosławieństwa? Bóg wszystko wykorzysta na swoją chwałę. Dlatego warto Mu zaufać i służyć.


4. Dziewczyna weszła do namiotu, w którym modliliśmy się o uzdrowienie i inne potrzeby, zachęcona przez naszych „naganiaczy” (chłopcy, którzy zachęcali ludzi przechodzących obok nas na pasażu). Chwilę siedzieliśmy twarzą w twarz, uśmiechając się do siebie. Wreszcie zapytałam. O co chce się pani modlić? A nie wiem – odpowiedziała, szukając w głowie jakiś propozycji. Może o zdrowie i powodzenie mojego 13-letniego syna. To jest pani szczęśliwa? Jeśli nie ma pani większych kłopotów. Tak, bardzo odpowiedziała. Zaczęliśmy się modlić. W modlitwie widzę tę kobietę, jak idzie po bardzo długich schodach, a każdy krok jest dla niej ogromnym wysiłkiem. Jest przygarbiona, zmęczona i utrudzona, a przed nią jeszcze mnóstwo schodów do pokonania. Zaczęłam modlić się tym obrazem, który widzę. Mówię do Pana, aby dał jej odpocząć, aby zdjął z niej ten ogromny wysiłek, który ciąży nad jej życiem. Otwieram oczy, a kobieta bardzo płacze. Zadaję jej pytanie jaka jest przyczyna tego ciężaru, dlaczego tak strasznie się mozoli. Ona zaczyna płakać jeszcze bardziej i kiwa przecząco głową, że nie powie dlaczego jest jej tak bardzo źle. Po modlitwie powiedziała nam, że jest dużą dziewczynką i sama da sobie radę. Ta „szczęśliwa” kobieta nosiła w sobie tyle cierpienia i nie pozwoliła, aby Jezus wziął je na siebie.
Wrażenia, obrazy, które Bóg daje są tak wiele razy delikatne i subtelne. Wystarczy jednak, że podążymy w prostocie serca za nimi, a On jest gotowy dalej „otwierać drzwi” serc ludzkich i wykorzystywać te naczynia gliniane, którymi jesteśmy dla swojej chwały.


5. Przyszła do jednego z naszych namiotów dojrzała pani, która patrząc na nas nie bardzo wiedziała po co tu przyszła. Znów zadziałali nasi chłopcy i pani wpadła w ich sidła. Po krótkiej rozmowie, która nie należała do najprzyjemniejszych. Kobieta nie rozumiała dlaczego tu jesteśmy, czego od niej chcemy i tak w ogóle to wszystko nie potrzebne. Postanowiliśmy, że nie będziemy dalej rozmawiać, ale pomodlimy się o nią, pobłogosławimy i wypuścimy. Pani zgodziła się na to, chociaż widać było, że nie jest do tego przekonana. Gdy zaczęliśmy się modlić wypowiadaliśmy słowa i uczucia, które Bóg nam pokazywał. Wszystko było bardzo intymne i osobiste. Otworzyłam oczy, kobieta płakała, nie mogąc tego zatrzymać. Jej twarz była zupełnie inna niż jeszcze parę minut temu. Rozluźniona, przyjaźnie do nas nastawiona, uśmiechnięta. Była zdziwiona, że tyle wiemy o niej. Nie bardzo chciała wyjść, ale gdy to zrobiła wypowiedziała słowa, których nie zapomnę. Brzmiały one: Dobrze, że tu jesteście.
Było to cudowne. Bóg posyła nas w miejsca, gdzie ludzie potrzebują pokrzepienia, pocieszenia i odnalezienia drogi. On najlepiej zna każdego z ludzi. Jemu niech będzie chwała, bo On czyni rzeczy niezwykłe.

Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyłożyli swoją rękę (język w modlitwie) do tego dzieła. Bez Was nie mięlibyśmy takiego zaplecza, jakie było odczuwalne każdego dnia naszej posługi. Modlę się, aby nasz Kochany tata oddał każdemu 100-krotnie. Jest to tylko fragment tego, co Bóg czynił w czasie tego niezwykłego czasu. W lutym są następne targi. Wszystkich zachęconych i poruszonych, którym leżą na sercu ludzie chodzący w ciemności prosimy o modlitwę niech lud chodzący w ciemności ujrzy świtało wielkie , a nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie światłość.  Izajasz 9, 1


Marzanna Jędrzejczak


Komentarze:

Dodaj komenatrz:

* - pole wymagane

*
*

Obrazek zabezpieczający przed spamem
Jeśli nie możesz przeczytać kodu, kliknij tu.
*
*